niego...

– Potrzebuję tylko kilku spokojnych dni, żeby odpocząć. Czy

ciebie i całą rodzinę.
Siedziała jak na rozżarzonych węglach.
Victoria zmierzyła go wyrażającym powątpiewanie
Dziewczyna zamknęła usta.
Amy kiwnęła głową.
ale...
przede wszystkim musiał dopilnować, by Madison bezpiecznie
jednak dyskutować z panią na temat mojej żony.
– Lucy? Bogu dzięki. Mówi Sidney Greenburg. Jack ma kłopoty.
maniery, bez wahania wyraziłaby swoje
A teraz znalazł się w patowej sytuacji. Gdyby Colin zdradzał
- Cicho, Christopherze. Wspomniałeś o księciu
- Pomyślałem sobie, że moglibyśmy spędzić
- Co ty mówisz? - szepnęła. - Lord Althorpe jest

alejki.

Usłyszała cichą muzykę. Piosenkę... znała ją. Co to było? Może słyszała ją w klubie? Wyglądając jak tramp, Nie mogła się ruszyć? W głowie miała zamęt? Co się dzieje? jak filmowy wamp. Def Lepard. Tak, Def Lepard, Posyp mnie cukrem czy jakoś tak. Co jest, do diabła? Zmrużyła oczy, postarała się zebrać myśli. Przez firanki, poruszane lekkim podmuchem, wpadało do pokoju światło księżyca. Skądś... może z ogrodu?... dolatywał zapach wiciokrzewu. Leżała na plecach na miękkim łóżku, naga... zaraz... nie mogła się ruszać, mąciło jej się w głowie. Widziała nieostro, obraz falował zniekształcony. Nieźle! Jak po LSD. Spróbowała się przekręcić, ale nie dała rady. W końcu uprzytomniła sobie, że jest skrępowana, przywiązana do łóżka. Nogi miała rozsunięte, obie ręce unieruchomione za głową. Co do diabła? Poruszyła się i nagle zrozumiała, że nie jest sama. Cholera! Odwróciła głowę i zobaczyła... Jezu! Sugar szarpnęła się w panice. Cricket, też naga, leżała na plecach, głowę miała przekrzywioną na bok i patrzyła na Sugar pustymi oczami. Całe jej ciało pokryte było bliznami, jakimiś krostami czy ukąszeniami... Sugar chciała krzyknąć, ale nie wydobyła z siebie żadnego dźwięku. Spróbowała naprężyć mięśnie, ale na próżno. Widocznie jest otumaniona narkotykami. Usłyszała jakiś ruch, ktoś stanął w nogach łóżka. Sugar rozpoznała swoją oprawczynię. W jej oczach ujrzała wyrok. Straciła wszelką nadzieję. - Obudziłaś się. Razem z tą dziwką, twoją siostrą, czekałyśmy na ciebie. Wiesz, kim jestem? Jasne, że wiem, ty suko. - Jestem Atropos. Jedna z trzech bogiń losu. I tak nie zrozumiesz, kretynko, ale chciałam, żebyś wiedziała. Obserwowałam cię, widziałam, co zrobiłaś... o, tak. Ogarnął ją zimny strach. Wiedziała. O Boże, wiedziała o jej kochanku. To ona nękała ją tymi telefonami. To ona ją prześladowała. - Od dawna chciałaś być jedną z Montgomerych, teraz możesz. Wiesz, gdzie jesteś? Domyślasz się? Co to za chora gra? - Oak Hill. Zawsze chciałaś zobaczyć, jak tu jest, prawda? I oto jesteś. I możesz tu zostać. - Atropos powoli wyszła z cienia. Podeszła do stołu i podniosła słoik. Miała na dłoniach rękawiczki. - Koniec zgadywanek. Na początek miód, żeby mieć pewność, że reszta się przyklei. Reszta? Reszta czego? Przerażona Sugar dyszała ciężko. Jezu, to jakiś koszmar. Ta chora suka zabiła Cricket, a teraz... a teraz... Sugar nie czuła lepkiej substancji pokrywającej jej skórę, ściekającej między nogami, po piersiach, wargach i włosach. Myśli jej się plątały. To nie może być prawda. To szaleństwo. Okropny sen. - Sugar. Takie słodkie imię. Daje tyle możliwości. Idź do diabła!
– Kiedy ja nie wiem. – Jada ściągnęła brwi. Odprowadzała wzrokiem znikającego
nadgarstka.
Jak tobie, zażartował wewnętrzny głos. Zerknął na szybkościomierz. Sto trzydzieści
– Już to robią.
Od tego czasu nie dała znaku życia.
– Dwanaście.
– Czym mogę służyć? – zapytała, a jej błyszczące usta wygięły się w zachęcającym
– Ej, kotku, to ja, Lucy!
byłem katalizatorem? Mam nadzieję, że nie, ale tego nie wiem. Byłby to niezły zbieg
W Blue Burro było ciasno, tłum gości wypełniał salę z pomalowanym sufitem. Na
Rozdział 24
Kobiety w żółtej sukience nigdzie nie było widać. Drzwi autobusu się zamknęły,
który spowijał autostradę w godzinach szczytu. Co z tego, że pod wiaduktem kłębią się

©2019 www.oedipus.ta-nosic.lowicz.pl - Split Template by One Page Love